W kwietniu mija rok od wyborów samorządowych. W maju upłynie 12 miesięcy od objęcia funkcji przez wójta. Z Marcinem Swaczyną rozmawialiśmy o rozwoju infrastruktury drogowej, nowych liniach autobusowych, światłowodzie, inwestycjach w miejscach rekreacji oraz o wielu innych obszarach dotyczących rozwoju gminy Zławieś Wielka. Zapraszamy do lektury.

W ubiegłym roku o tej porze byliśmy między I a II turą wyborów samorządowych. Można było spodziewać się, że w naszej gminie w II turze znajdzie się osoba, która reprezentuje elektorat chcący zmian, a także osoba z poparciem tych, którzy zmian nie chcą. Spodziewał się Pan, że to z Krzysztofem Rakiem, a nie ówczesnym wójtem Janem Surdyką przyjdzie się Panu zmierzyć?

Ambicje Pana Krzysztofa Raka były już znane wcześniej. Mniej więcej rok przed wyrobami określił się w ten sposób, że chce startować. To było powodem, dla którego Panowie, którzy w gminie funkcjonowali współpracując, pełniąc naczelne funkcje, przez praktycznie rok nie współpracowali. To było też bardzo złe dla gminy. Dzisiaj mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, mając ogląd sytuacji wewnętrznej od roku, że wiele spraw po prostu stało w miejscu. Nie było jednego obozu zarządzania, te wszystkie sprawy były porozbijane. Pokazywało to, że w tym przypadku górę brały ambicje, a nie dobro mieszkańców.
Wyzwaniem dla Pana było sformowanie większości w Radzie Gminy. Czy dziś można powiedzieć, że ma Pan dzisiaj formalne lub nieformalne poparcie większościowe?
Jeżeli mam upatrywać mniejszego doświadczenia politycznego u siebie, to właśnie w tej sferze. Jestem człowiekiem nastawionym na realizację projektów, zadań. Generalnie dla mnie głównym celem było zostanie wójtem i to się udało. Żeby to osiągnąć, patrząc na sferę formalną, trzeba było zgłosić kandydaturę, sformować komitet. Przypomnę, że nie obsadziłem wszystkich okręgów, jeśli chodzi o kandydatów. Siebie wystawiłem w okręgu, w którym mieszkam. Spośród 15 okręgów obsadzonych było 12, z czego pięć mandatów można powiedzieć objęli kandydaci z mojego komitetu. To nie stanowi większości. Czy to mnie zmartwiło? Nieszczególnie. W polityce ważna jest zdolność koalicyjna, rozmowy, to, by patrząc na główne cele, którymi są mieszkańcy i gmina, po prostu się porozumieć. Na dzień dzisiejszy, z perspektywy tego roku, mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, i to mnie cieszy, że my na poziomie Rady Gminy nie mamy jakieś szczególnej opozycji. Tutaj każdy jest traktowany przeze mnie, ale też przez radnych, w kategorii partnera.
Były jakieś konkretne gesty w celu podjęcia współpracy na rzecz gminy?
Zaraz po wyborach, skierowałem apel w formie listownej do radnych, by określili swoje priorytety dotyczące swoich okręgów. Cieszę się, że właściwie wszyscy radni odpowiedzi na ten apel. Przyznaję, że niektórym zajęło to więcej czasu, natomiast jestem im wdzięczny, że potraktowali to poważnie, określili swoje priorytety na całą kadencję. Podobnie postąpiłem względem sołtysów. Taki sam cel przyświecał mi podczas spotkań z mieszkańcami, bo przypomnę, że zaraz po wyborach, choć nie było to standardowe działanie, pojechałem do wszystkich sołectw, zorganizowałem spotkania z wójtem i wtedy byłem do dyspozycji mieszkańców wsłuchując, się w ich głosy. Robiłem to podczas kampanii, ale chciałem tę wiedzę usystematyzować. Myślę, że to się udało. Na dzień dzisiejszy dysponujemy szerokim materiałem i wiedzą na temat potrzeb mieszkańców naszej gminy. To jest bardzo obiektywny obraz, bo jest wypracowany przez trzy filtry: radni, mieszkańcy i sołtysi.
Dopytam bardziej personalnie na przykładzie przewodniczącej Rady Gminy. Krystyna Gajdemska startowała z listy Trzeciej Drogi. Liderem tej listy był ubiegający się o reelekcję poprzedni wójt. Dziś jednak można chyba powiedzieć, że współpraca układa się Państwu dobrze?
Jak najbardziej. Pani przewodnicząca jest osobą, która, podobnie jak ja, też stawia pierwsze kroki w takiej prawdziwej polityce. Wywodzi się ze środowiska społecznego. Od lat jest zaangażowana w życie gminy. Miałem okazję z Panią przewodniczącą współpracować kilka lat przed wyborami. Jest to osoba zaangażowana, która stawia za cel dobro wspólnoty, a nie swoje własne. To jest główna płaszczyzna, na której możemy się dobrze dogadywać.
Ponad 3,3 mln zł gmina Zławieś Wielka otrzymała ze środków w ramach Krajowego Planu Odbudowy na inwestycje w infrastrukturę wodno-ściekową. To bardzo duże pieniądze Czy jest już jakiś konkretny harmonogram prac, na które wydatkowane będą te środki?
To jest rzecz, której z jednej strony nie zakładaliśmy. Te środki z różnych przyczyn były w Polsce niedostępne. Później się pojawiły i teraz mamy bardzo mało czasu na ich wydanie. Skorzystaliśmy z możliwości pozyskania tych środków mając przygotowane pewne projekty. Cieszę się, że się udało, bo trzeba powiedzieć, że jesteśmy jedną z trzynastu gmin w całym województwie, które sięgnęły skutecznie po te środki. Te potrzeby były zdefiniowanie. Stacja uzdatniania wody w Smolnie, czy też w Pędzewie, bo mówimy o tej samej infrastrukturze, będzie modernizowana właśnie ze środków z KPO, a nie z budżetu gminy, tak, jak było to wcześniej zaplanowane. Dzięki temu środki budżetowe będziemy mogli przesunąć na inne zadanie. Myślę o Stacji Uzdatniania Wody w Przysieku. Da to nam wartość dodatnią. Jeżeli nie będzie większych problemów w realizacji, to do końca tego roku będziemy mieli zmodernizowane wszystkie stacje uzdatniania wody.
Od tego roku płacimy więcej za wywóz śmieci. Czym była podyktowana taka decyzja?
Opłaty nie były wysokie, a te stawki, które dzisiaj obowiązują nie są najwyższe w okolicy. Doprowadziliśmy do sytuacji, w której system zaczął się bilansować. Przez dwa ostatnie lata były straty na tym systemie. One generowały pół miliona złotych straty, a to oznacza, że nie byliśmy w stanie tych pieniędzy przeznaczać na dodatkowe inwestycje. Koszty znacznie wzrosły. Dlaczego nie było podwyżek? Na poziomie rady gminy i poprzedniego wójta ciężko było wypracować porozumienie. Wójt postulował o podwyżki, ale widać było, że na rok przed wyborami coś zaczęło się psuć w sferze wewnętrznej gminy. Trudno było wypracować rozwiązania dobre dla gminy.
W obecnej kadencji Rady Gminy znalazła się większość do przegłosowania podwyżek. O czym to świadczy?
Po głosowaniu w sprawie podwyżek też można było wywnioskować, ze w Radzie udaje nam się dogadać, bo wcześniej radni nie byli za podwyżką, natomiast przy ponownym podejściu te podwyżki skutecznie zostały ustanowione. Zdaję sobie sprawę, że każda podwyżka indywidualnie boli, chociaż w przypadku śmieci to jest przy czteroosobowej rodzinie ok. 200 zł rocznie. Wyjście do kina takiej rodziny kosztuje porównywalnie.
Domknięcie bilansu za odbiór i utylizację odpadów pozwoli na nowe inwestycje. Planowany jest zakup śmieciarki. Czy może Pan już powiedzieć coś więcej na ten temat?
Potwierdzam. Myślimy o tym, żeby nabyć nawet dwie śmieciarki. Urządzenia, które będą miały w sobie kilka funkcji. To będzie ciągnik z możliwością zmiany tego, co na sobie wozi. Albo będzie odbierać śmieci przez konstrukcję do odbierania odpadów, albo zmieni się w beczkowóz i odbierze nieczystości płynne od mieszkańców. To jest kolejna inwestycja, którą w tym roku też zrealizujemy. Uruchomimy punkt zlewny. Do końca roku mamy ambicje, by ten punkt zlewny ponownie trafił na mapę gminy, by ZUK udostępniał tę niezwykle potrzebną mieszkańcom usługę. Ciągnik będzie miał tez funkcję hakowca. Będzie odbierał kontenery, których teraz odbierać nie możemy.
Przejdźmy do transportu publicznego. W tym zakresie dzieje się naprawdę dużo. Proszę przybliżyć naszym czytelnikom – co dokładnie?
Przede wszystkim jesteśmy bardzo konsekwentni. Mój poprzednik sformułował pięćdziesiąt punktów w obietnicach wyborczych. Ja tylko dziesięć. Natomiast skupiam się na całych obszarach, od planowania, przez fundusze unijne, infrastrukturę, czwarty punkt to właśnie transport. Osobiście pisałem ten tekst (mówi wójt Marcin Swaczyzna pokazując tablicę z deklaracją programową). Napisałem ,że chodzi o rozwiązanie wykluczenia komunikacyjnego poprzez uruchomienie nowych linii autobusowych do pobliskich miast i stworzenie centrum przesiadkowego w Złejwsi Wielkiej. Tylko tyle i aż tyle. Jesteśmy już właściwie w połowie drogi do spełnienia całej tej obietnicy. Ta droga polegała na tym, że już od stycznia uruchomiliśmy linię wewnętrzną. To była odpowiedź na potrzeby mieszkańców głównie północnej części gminy, Siemoń, Cichoradz, Rzęczkowo, Łążyn, by dojechać tutaj, do Złejwsi Wielkiej. Dotychczasowy układ połączeń komunikacyjnych był taki, że łatwiej było tym mieszkańcom dotrzeć do Torunia przez Łubiankę, niż do Złejwsi Wielkiej, gdzie tez mają różne sprawy do załatwienia w gminie, w sklepie, na poczcie.
Wiemy też, że będą połączenia realizowane przez MZK w Toruniu i Bydgoszczy. Czy to już pewne?
Od zeszłego roku zaczęliśmy planować linie, które będą docierały do Złejwsi Wielkiej z ościennych miast. To będzie realizacja zapisu z obietnic wyborczych. Takim pierwszym krokiem, najważniejszym, jestem wdzięczny też radnym, było wprowadzenie tych zadań do budżetu. Rada Gminy uchwalając budżet w grudniu zeszłego roku, przewidziała takie zadanie, zarówno jeśli chodzi o linię MZK z Torunia do Złejwsi Wielkiej, jak i z Fordonu, z Bydgoszczy do Złejwsi. Gdyby ktoś się pokusił o przeczytanie budżetu już wtedy, w grudniu, już by zobaczył, że my dążymy do tego.
Przedstawiciele naszej gminy spotkali się m.in. z Zarządem Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej w Bydgoszczy, wcześniej też z władzami Torunia. Co dalej?
Te spotkania, które miały miejsce w ostatnim czasie, były kolejnym bardzo ważnym krokiem. Wcześniej była wymiana pism, z początkiem roku mieliśmy taki objazd z przedstawicielami Torunia już potencjalnej trasy. W Bydgoszczy dowiedzieliśmy się, że MZK Bydgoszcz też zrobiło objazd, na razie osobówką, ale też na tej przyszłej trasie do naszej gminy. Jest duża szansa, że na kolejnej sesji przyjmiemy stosowne uchwały. Żeby uruchomić linie musimy zawrzeć porozumienia z gminami, w przypadku Bydgoszczy jeszcze z gminą, przez którą przejeżdżamy jadąc do Bydgoszczy, a więc Dąbrową Chełmińską. To wszystko trzeba procedować przez Radę Gminy.
Jaka jest planowana trasa autobusu MZK Bydgoszcz, którym mieszkańcy dojadą na Fordon?
On na pewno będzie jechał z Fordonu. Wiem, że mieszkańcy chcą, by wjechał na osiedle w Czarnowie. Wiem też, że najlepszym wariantem będzie poruszanie się wzdłuż DK80. Na tym pewnie będziemy się koncertować. My dzisiaj i tak przyjmujemy wariat tymczasowy, ponieważ jak wyjrzymy przez okno Urzędu Gminy, to widzimy przyszły punkt przesiadkowy, o którym też było w obietnicach wyborczych.
Punkt przesiadkowy będzie kolejną spełnioną obietnicą?
Ten punkt przesiadkowy powstanie. Jesteśmy po rozmowach z Departamentem Infrastruktury Drogowej Urzędu Marszałkowskiego, któremu podlega Zarząd Dróg Wojewódzkich. Przypomnę, że pomiędzy Urzędem Gminy a parkingiem, na którym chcemy zrobić punkt przesiadkowy, jest właśnie droga wojewódzka. Musimy więc uzgadniać szczegóły z zarządcą drogi i to robimy. Tymczasowo autobusy będą zawracać, zakręcać. Ustanowimy tymczasową pętlę. W przyszłości będzie można to zracjonalizować. To odpowiedź na przyszłość, spojrzenie na postulaty, które się pojawiają, żeby autobusy odbijały. Jesteśmy niespełna rok od chwili, gdy objąłem funkcję. Przypomnę, że było to 7 maja. W niektórych kwestiach jesteśmy bardzo daleko, na przykład w tej. W miarę rozwoju infrastruktury drogowej i rozbudowy zabudowy mieszkaniowej będą pojawiały się możliwości modyfikacji linii.
Wróćmy do autobusu z Fordonu. Zacznie kursować w grudniu?
Jeszcze w zeszłym roku, gdy podjęliśmy rozmowy, Bydgoszcz podała ten termin. To jest podyktowane tym, że w listopadzie spodziewają się nowego taboru u siebie. W ramach tego taboru biorą pod uwagę przeznaczenie autobusów dla naszej gminy na potrzebę nowej linii.
Linia 132 z Torunia we wrześniu?
Jeśli chodzi o Toruń warianty były różne. Rozpatrywaliśmy uruchomienie linii najwcześniej od maja. W związku z tym, że miasto Toruń też zakupuje nowy tabor i planuje kolejne inwestycje, uznaliśmy, że z ich perspektywy najlepszy byłby wrzesień, czyli okres powakacyjny. Jeżeli maj jest potencjalnie najbliższym terminem, to wrzesień w żaden sposób nie jest zagrożony. Okres wakacyjny będzie okresem trochę martwym. Te linie autobusowe będą służyły głównie osobom, które uczą się w ościennych miastach. Mówimy tutaj o uczniach szkół średnich. Na terenie gminy nie ma takich szkół. Uczniowie w tym wieku jadą albo do Bydgoszczy, albo do Torunia. To są osoby, które jeszcze nie posiadają prawa jazdy. Są skazane na rodziców, dziadków, albo transport publiczny właśnie. Tutaj wychodzimy im naprzeciw.
Wierzbowa, Sosnowa, Topolowa – Czarne Błoto. Prosta w Górsku, Długa w Złejwsi Wielkiej, Leśna w Złejwsi Małej, droga gminna w Toporzysku – to plany remontów na ten rok. „To nie nasze ostatnie słowo” – pisze Pan na Facebooku. Może Pan uchylić rąbka tajemnicy w tej kwestii?
To jest zawsze pewna niewiadoma. Mogę zdradzić, że procedujemy wniosek, który złożyliśmy w ramach programu Funduszu Ochrony Gruntów Rolnych. To jest program realizowany przez Urząd Marszałkowski. Chodzi o drogi dojazdowe do pól. W ramach tego programu wiele dróg na terenie naszej gminy zostało wyremontowanych, czy też wyasfaltowanych. Między innymi tutaj pojawia się taka możliwość. W tym roku, zaraz po wakacjach, będziemy składać wnioski w ramach programu, który dotyczy dróg wojewódzkich. W tym roku spodziewany jest kolejny nabór z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg, gdzie przypomnę, też udało nam się skutecznie aplikować o środki. Dostaliśmy milion złotych do wykorzystania jeszcze w tym roku. To jest ta informacja, że jeszcze nie powiedzieliśmy ostatniego słowa. Do października musimy przeprowadzić inwestycję w postaci dokończenia trasy w Czarnowie. Chodzi o ul. Kolejową, która dobije do ul. Jarzębinowej. To będzie dobra okazja, by podsumować bardzo ważny odcinek drogi.
A co z infrastrukturą rowerową w Czarnowie?
Wszystkie działania, które dotyczą ścieżek rowerowych w tamtej okolicy, pozwolą mieszkańcom gminy przejechać nowym asfaltem od ul. Jarzębinowej do Złejwsi Wielkiej i dalej do samego Torunia jeszcze w tym roku.
Końca dobiega ważna inwestycja w Złejwsi Małej. Na jakim etapie jest obecnie kładka nad kanałem?
Jej realizacja się kończy, właściwie skończyła. Odbioru jeszcze nie było, ale tej kładce i infrastrukturze towarzyszącej niczego nie brakuje. Tego nie zakładaliśmy jeszcze w połowie zeszłego roku, ale pojawiła się szansa i pytanie do nas – czy chcemy realizować projekt, który został odłożony na półkę. Odpowiedź była pozytywna.
Droga Krajowa numer 80. Jednym ze źródeł korków w godzinach szczytu jest skrzyżowanie w Przysieku. Co można z tym zrobić?
Tutaj też jesteśmy na bardzo zaawansowanym etapie jeśli chodzi o przebudowę tego skrzyżowania. Przypomnę, że mój poprzednik zawarł porozumienie z GDDKiA, które trzeba było aneksować. Ono było nierealne do realizacji. Zawierało trzy punkty. Lewoskręt na Stanisławkę w Toporzysku, przejście dla pieszych przy Szkole w Górsku i właśnie to skrzyżowanie w Przysieku. Gdy objąłem funkcję porozumienie było, ale nic za tym nie poszło. Nie było nawet gotowych projektów. Podjęliśmy starania, które zakończyły się sukcesem. Dwa projekty powstały jeszcze w zeszłym roku, w tym planujemy ich realizację. Myślę o Toporzysku i Górsku. Z Toporzyskiem to czasy wymogły na nas, by zainwestować w bezpieczeństwo. Jesteśmy przed realizacją bardzo dużego projektu utworzenia Centrum Zarządzania Kryzysowego na terenie gminy. Centrum powstanie w Toporzysku w pobliżu tego skrzyżowania. Mieliśmy spotkanie z projektantami, by jeszcze ten projekt zmodyfikować. Poprzedziła je rozmowa w naszej gminie z dyrektorem Dróg Krajowych i Autostrad.
A co z Przysiekiem?
Przy okazji spotkania z projektantami rozmawialiśmy o projekcie przebudowy skrzyżowania. Rozmawiałem także z przedstawicielami marszałka województwa, ponieważ w okolicy jest majątek województwa, a skrzyżowanie będzie obsługiwało dojazd do tego miejsca. Jesteśmy po serii owocnych spotkań z prezydentem i wiceprezydentami Torunia. Ostatnio o przebudowie systemu drogowego naszej gminy i miasta Toruń rozmawialiśmy z wiceprezydentem Rafałem Pietrucieniem. Chodzi o to, by te systemy się zazębiały. Mówiąc o Przysieku nie koncentrujemy się tylko na tym skrzyżowaniu. Chcemy spojrzeć na ten region przez pryzmat dróg dojazdowych. Dla mieszkańców gminy nawet większe znaczenie będzie miała droga leśna. Tu też jesteśmy po rozmowach Regionalną Dyrekcją lasów Państwowych. Przedstawiciele lasów widzą możliwość wpięcia tej drogi w część średnicówki, która będzie dopiero projektowana. Rozważamy też dojazd od drugiej strony (mówi wójt Marcin Swaczyna wskazując na drogę przez Stary Toruń w kierunku Portu Drzewnego).
Światłowód. To był temat, który pojawił się w kampanii, ważny dla mieszkańców. Jak się za to skutecznie zabrać?
My jako gmina, samorząd terytorialny, nie mamy na to za bardzo wpływu. To leży w gestii operatorów i władz centralnych, które na te cele przeznaczają środki unijne. Wygląda to tak, że my, jako gmina, gdybyśmy chcieli napisać projekt pozwalający na wybudowanie infrastruktury, w praktyce, przy obecnym stanie prawnym, nie możemy tego zrobić. Staramy się w tym obszarze rozmawiać. Jesteśmy też po serii spotkań. Mamy w planie dotarcie do ministra cyfryzacji i chcemy lobbować w tym zakresie. Do tej pory mieliśmy do czynienia ze zjawiskiem, gdzie operatorzy startowali do konkursów, ale nie poodpisywali umów. To się brało z obwarowań. Na poziomie centralnym warunki były tak ustawione, że były nierealne dla inwestora. Samorząd może by się na to pokusił, bo nawet jakby poniósł straty – są one wkalkulowane w istotę samorządu. Spółka nie może sobie pozwolić na straty albo działanie na własną szkodę. Tutaj system jest bardzo niewydolny.
Jezioro w Górsku. Jest plan, by zagospodarować tę przestrzeń?
Porozumienie z zarządcą, Polskim Związkiem Wędkarskim, już jest. W przyszłym roku, na wakacje, w sezonie letnim jest realna możliwość utworzenia tam publicznego kąpieliska. Dążymy do tego, by je reaktywować. Kiedyś było to popularne miejsce.
A co z terenem w okolicy boiska i przestrzenią rekreacyjną przy ul. Markiewicza?
Chcemy ten rejon ucywilizować. Gmina weszła we współpracę z klubami, zarówno GKSem Górsk, jak i Wisłą Pędzewo. Wzięliśmy na siebie ciężar utrzymania tych boisk. Wiadomo, że kluby robią świetną robotę, to one są na co dzień gospodarzami. Bez nich te boiska by nie przetrwały. Kilka razy do roku trzeba jednak zrobić kosztowne zabiegi. Ostatnio zawarliśmy umowę z firmą, która teraz zajmuje się boiskami. Chcemy złożyć projekt małego boiska w Górsku ze sztuczną nawierzchnią. Teren boiska mamy w planach ogrodzić. Część tamtejszego gruntu ma trzecią klasę. To ograniczenia budowlane. Co możemy zrobić na trzeciej klasie? Na przykład piękną łąkę kwietną, która będzie zapraszała mieszkańców, by w ciepły dzień posiedzieć na kocyku. Dzieciaki będą miały okazję, by obok pograć w piłkę czy pobawić się na placu zabaw. Chcemy też zadziałać w zakresie parkingu przy cmentarzu.
Marcin Swaczyna w wyborach samorządowych był kandydatem KWW „Nowa Perspektywa”. W drugiej turze wyborów uzyskał 3 130 głosów, co przełożyło się na 56,12% poparcia. Ślubowanie na urząd wójta złożył 7 maja 2024 roku.


Opublikuj komentarz